sobota, 26 grudnia 2015

Rozdział 3.

~ Wyjeżdża do Włoch...

- Leo, nawet nie ma mowy! - zawołałam, odsuwając od siebie myśl o uderzeniu najlepszego piłkarza świata.
- Ale dlaczego? Ten wyjazd to dużo lepsza perspektywa dla... twojej kariery! - odpowiedział mi na to Neymar.
- Mojej kariery? Mam rzucić wszystko co tutaj mam: przyjaciół, pracę i całe życie, które sobie tu ułożyłam tylko dla jakiejś głupiej kariery?! Sorry, ale nie rzucę wszystkiego co mam tylko po to, żeby robić karierę.
- Nie masz tu rodziny...
- Co?! - zapytałam zdziwiona.
- Nie masz tu nikogo bliskiego. W Barcelonie miałabyś rodzinę - powiedział Neymar.
- Jestem tutaj dlatego, że postanowiłam o zostawieniu rodziny. Więc twój argument jest dość słaby, Neymar - odpowiedziałam.
- Czyli jesteś szczęśliwa z tego, że jesteś sama? Że nie masz tutaj kompletnie nikogo? - ciągnął temat, a reszta piłkarzy jedynie uważnie przysłuchiwała się naszej wymianie zdań.
- Gdybyś przeszedł przez to, przez co ja musiałam przejść też byłbyś szczęśliwy będąc sam - powiedziałam, na co Neymar zamyślił się i już mi nie odpowiedział.
- Nadia, pomyśl o tym. Kochasz piłkę, a taka druga okazja się nie nadarzy. A nie osiągniesz w Londynie tego co możesz osiągnąć w Barcelonie - przemówił Leo.
- Odpuścicie mi, jeśli powiem, że się zastanowię?
- Częściowo - przyznaje.
- W takim razie się zastanowię. A teraz przepraszam, ale muszę wracać do pracy - odeszłam od ich stolika, a wracając do baru poprosiłam Kate, żeby zajęła się piłkarzami. Sama wracam do Suzanne.
- Niedługo cię wywalą za te pogaduszki z klientami - zaśmiała się, gdy do niej podeszłam.
- Rozmowę z piłkarzami Barcelony będą mi musieli wybaczyć - westchnęłam.
- Rozmawiałaś z nimi? Jaka z ciebie szczęściara!
- Tsa, i to nie po raz pierwszy. Spotkałam się z nimi wczoraj. I dzisiaj na treningu. I teraz w restauracji. Oni chyba zaczęli mnie śledzić - wzdycham. Naprawdę zaczynam się czuć prześladowana.
- A czego takiego chcieli od ciebie przed chwilą? - przed chwilą Suz zganiła mnie za to, że rozmawiam z gośćmi, a teraz sama wyciąga mnie na plotki.
- Żebym poleciała do Barcelony - mówię cicho.
- Że co?!
- Byli na treningu, widzieli jak ćwiczę. Chcą, żebym poleciała do Barcelony spróbować swoich sił w ich klubie.
- Ty chyba nie przepuścisz takiej okazji! - Suz mówi to tak podekscytowana, jakby to ona miała wyruszyć w podróż do dalekiej Hiszpanii. Ale w głębi serca wiem, że ona wykorzystałaby tę okazję i że cieszy się teraz moim szczęściem.
Ale jest coś w czym się różnimy. Ona nawet nie myśląc, od razu przyjęłaby tę propozycję mimo iż w Londynie ma rodzinę. Ja, która jestem tu kompletnie sama waham się nad podjęciem decyzji. Może dlatego, że ona jest nastawiona przede wszystkim na nowe wyzwania, a ja nie chcę przypadkiem w Barcelonie natknąć się na kogoś, kto sprawi, że wszystko co było kiedyś, teraz do mnie wróci. A to jest bardziej niż pewne.
Moja przyjaciółka oczywiście nie potrzebowała moich słów, żeby wiedzieć co o tym myślę.
- Bardzo dobrze, że chcą żebyś poleciała do Hiszpanii. Masz ogromny talent i powinnaś walczyć o to, żeby móc go wykorzystywać.
- Ale ja nie wiem czy chcę go wykorzystać. A nawet jeśli to nie wiem czy chcę to robić akurat w Barcelonie.
- W Londynie też nie chciałaś. Wiesz, że w Arsenalu czy Chelsea przyjęliby cię bez wahania. Skoro nikomu z nas tutaj nie udało się ciebie przekonać to może piłkarzom Barcelony w końcu się to uda.
- Boję się, że jeśli pojadę do Barcelony, to już nigdy więcej nie wrócę do Londynu - przyznałam nieśmiało.
- A dlaczego miałabyś chcieć tu wracać? Miałabyś wrócić do swojego wynajmowanego mieszkania i nudnej pracy kelnerki? Nic cię tu nie trzyma - powiedziała stanowczo. Zdawałam sobie sprawę z tego, że miała rację. Ale tu nie chodziło o strach przed zostawieniem Londynu. Tu chodziło o strach przed Barceloną.
- Mam tutaj ciebie, chłopaków... nie dam sobie rady bez was....
- Mamy XXI wiek! Masz aż nadto możliwości żeby się z nami kontaktować. A to czy chłopacy tutaj zostaną też jest niepewną kwestią... Wojtek wyjeżdża do Włoch, a niedługo zaczyna się druga część sezonu, więc żaden z chłopaków nie będzie miał dla nas czasu i musisz się z tym pogodzić. Barcelona to naprawdę najlepsze wyjście. Zaczniesz życie zupełnie od nowa.
- Znowu - westchnęłam i opuściłam Suzanne.
Jej słowa naprawdę dały mi do myślenia. Strasznie przywiązałam się do moich przyjaciół, tutaj, w Londynie, ale oni i tak ciągle latają po świecie, a ja za każdym razem zostaję tutaj. Takie spokojne życie zrobiło się naprawdę uciążliwe.
Przystanęłam na chwilę, wyrzuciłam całkowicie z głowy myśli o wyjeździe do Barcelony i już spokojnie wróciłam do pracy. Piłka nożna nie powinna mi teraz zaprzątać głowy.
Gdy pół godziny później skończyłam swoją pracę i opuszczałam budynek restauracji oczywiście musiałam ponownie natknąć się na piłkarzy.
- No to na razie - powiedziałam z zamiarem odejścia w swoją stronę.
- Nie zamierzasz życzyć nam powodzenia na jutrzejszym meczu? - usłyszałam za sobą głos Neymara. Nie miałam zamiaru pozostawić tego bez odpowiedzi.
- Nie, nie zamierzam. Gracie przeciwko mnie. A wam nie trzeba życzyć powodzenia. I tak zagracie dokładnie tak jak chcecie - zauważyłam. Kocham Arsenal, ale w obecnej formie nie jestem pewna czy da radę potężnej Barcelonie.
Odwróciłam się i odeszłam, ale jednak najwidoczniej Leo postanowił sobie ze mną porozmawiać.
- Nadia, przemyśl to sobie. Nie podejmuj tej decyzji pochopnie.
- Już wam obiecałam, że się nad tym zastanowię. Mimo wszystko wyjazd do Barcelony to szansa - powiedziałam. - Czy to wszystko co chciałeś mi powiedzieć, bo nie ukrywam, że chciałabym już wrócić do domu - dodałam po chwili ciszy między nami.
- Czy łączyło cię kiedyś coś z... - wiedziałam dokładnie, o co Messi chce zapytać, więc nie pozwoliłam mu dokończyć pytania.
- Nie nigdy nic nas nie łączyło. Skąd ci to przyszło w ogóle do głowy?
- Twoje zachowanie...
- To jak się zachowuję... Taka już jestem i nic mnie nie zmieni. Ale proszę cię nie pytaj o to więcej.
- Wiesz, że ci tego nie obiecam.
- Ale mimo wszystko cię o to proszę - powiedziałam, a Leo jedynie westchnął zrezygnowany.
- Gdybyś zmieniła zdanie co do wyjazdu, to w Barcelonie oczekują cię za tydzień, żeby sprawdzić co naprawdę potrafisz. I nie będziesz tam sama - rzekł, po czym odwrócił się i poszedł, aby dogonić przyjaciół z klubu. Ja ruszyłam w drogę do domu, myśląc o tym co powiedział Messi.
Przez całą drogę i nawet już w domu myślałam nad wszystkim co dzisiaj usłyszałam. Słowa Leo, a szczególnie słowa Suzanne dały mi dużo do myślenia. Bo faktycznie, nie mam podstaw do tego, żeby upierać się nad pozostaniem w Anglii. Przyjechałam tu dlatego, że chciałam się odciąć od poprzedniego życia. Ale mój wybór był totalnie przypadkowy. Padło na Londyn, bo znałam język i był wystarczająco daleko od Brazylii. Ale teraz jakby zbytnio się do niej przybliżył.
Leżąc już na łóżku przypomniała mi się rozmowa z piłkarzem. Zapytał mnie o to, na co nie chcę udzielać odpowiedzi. Wie, że skrywam tajemnicę jaką jest moje poprzednie życie i mój 'zaginiony' brat. Wiedziałam, że będzie chciał wiedzieć o co chodzi. Zasypiając miałam w myślach tylko jedną myśl: "Leo nie odpuści."

5 komentarzy:

  1. Świetny rozdział i mam nadzieję, że dziewczyna a jednak wyjedzie do Barcelony. ;)
    Czekam na następny! ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Akcja chyba zaczyna sie rozkrecac :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurna, ja chcę w końcu poznać tę jej tajemnicę!! ;D Nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału! ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. To jest cudowne <3 Chce więcej :) kiedy kolejny rozdział? Nie mogę się doczekać :*

    OdpowiedzUsuń