Tylko nie to - pomyślałam.
Odezwał się do mnie mój brat. Nie mogłam w to uwierzyć. Odkąd wyjechałam do Londynu, z nikim z rodziny nie miałam kontaktu, a teraz tak nagle się odzywa.
Leo i Rafinha przyglądali mi się uważnie, a ja nie chciałam okazywać przy nich żadnych emocji. A szczególnie przy Messim, który szczególnie obserwował to, co działo się w moim życiu.
- Przepraszam, wyjdę na dwór się przewietrzyć - powiedziałam i przeszłam przez salon aż do ogromnych drzwi balkonowych. Gdy znalazłam się już na tarasie nie było tam nikogo, co oczywiście bardzo mnie ucieszyło.
Wzięłam kilka głębokich wdechów zanim otworzyłam wiadomość. Ulga, jaką poczułam, gdy zobaczyłam, że nadawcą był kto inny niż myślałam, była nie do opisania. Zaczęłam uważnie czytać.
"Cześć siostro,
dość długo nie miałem z tobą kontaktu. Czemu się nie odzywałaś? Dlaczego wyjechałaś i urwałaś kontakt z nami? Martwiliśmy się o ciebie i bardzo tęskniliśmy. Choć... on może nie, ale wiesz jaki jest. Nie zdziwiłem się, że cię nie poznał. Opowiadał mi o tobie, jakby nigdy cię nie widział. Wiem, że to po części jego wina, że nas opuściłaś, ale jestem jeszcze ja i ona.
Dla jasności, dowiedziałem się o twoim pobycie w Barcelonie, właśnie od niego. Oczywiście gratuluję ci przyjęcia do Barcelony. Zawsze miałaś wielki talent i chciałaś tam zagrać. Ale nie martw się o niego. Nic nie podejrzewa i uważam, że jest raczej zbyt mało spostrzegawczy, żeby coś zauważyć. Nie bój się o to, tylko korzystaj z pobytu w Barcelonie. Ja się wszystkim zajmę.
Kocham Cię, siostra"
Nie chciałam tego, ale łzy mimowolnie spłynęły po moich policzkach. To co napisał było... Z jednej strony cholernie się cieszyłam z jego słów i tego, że nadal mnie 'kocha', nawet mimo tego, że go zostawiłam. Ja i mój brat byliśmy specyficznym rodzeństwem. Z naszej czwórki, to właśnie on był według mnie najbardziej warty zaufania. Dlatego też to z nim miałam najlepszy kontakt, gdy mieszkałam w Brazylii.
Jednak z drugiej strony w jego pięknych słowach jedno mnie martwiło. 'Martwiliśmy się i tęskniliśmy.' Czas przeszły. Nie miałam wątpliwości, że on nadal martwi się i tęskni, ale mówił tutaj też o moich rodzicach, drugim bracie i siostrze. Nie zdziwiłabym się jakby oni o mnie całkowicie zapomnieli i pamiętałby tylko on.
Tak, zrobiło mi się przykro. Czasami naprawdę potrafiłam udawać, ze nic mnie nie obchodzi, ale są momenty, w których i ja się rozklejam. W końcu ja też mam uczucia. I ja też potrafię czuć.
Otarłam łzy z policzków i zabrałam się za odpisywanie bratu.
"Hey,
przepraszam. Cholernie za tobą tęskniłam, ale dobrze wiemy czemu musiałam zerwać z wami kontakt i wyjechać. Tamta sytuacja nie dawała mi spokoju. Ucieczka była mi potrzebna, żeby znaleźć poczucie własnej wartości. Ale brakowało mi ciebie i jej. Co u ciebie i u niej? Jak rodzice? Naprawdę chciałabym wrócić, ale nie mogę. Spotkałam jego i nie chcę, żeby na razie się dowiedział. Chcę wiedzieć za kogo mnie postrzega naprawdę. To dla mnie ważne.
Chciałabym cię mieć teraz przy sobie.
Kocham was.
Kocham cię."
Tak, on to zdecydowanie jedyna osoba, której mogłam powiedzieć całą prawdę. Była to tylko jej część, ale na pewno pozwoli zorientować się mu w sytuacji bardziej niż komukolwiek innemu. Wie o mnie więcej niż ktokolwiek inny.
"Mam nadzieję, że przez kontakt z nim nie będziesz znów mieć potrzeby ucieczki. Rodzice nadal mają nadzieję, że pewnego dnia ktoś zadzwoni dzwonkiem, otworzą drzwi i to będziesz ty. A ona nadal ma nadzieję, że się do niej odezwiesz. Trochę się załamała po tym jak wyjechałaś, ale teraz wszystko jest w porządku. Choć nadal zawsze opuszcza pomieszczenie, gdy ktoś z nas o tobie wspomina. Tęskni.
Spokojnie, dopilnuję, żeby o niczym się nie dowiedział. Powiesz mu o tym, kiedy uznasz za stosowne. Postaram się pojawić niedługo w Hiszpanii, żebyśmy mogli się spotkać. Musimy porozmawiać."
Czyli jednak nadal o mnie pamiętają. Myślałam, że już zapomnieli. A okazało się, że jedynie on o mnie nie pamięta. Wiem, że wyjeżdżając, sprawiłam mojej rodzinie ogromny ból. Wiem, że mnie kochali. Ale mam nadzieję, że list, który im zostawiłam, trochę wyjaśnił im całą sytuację.
"Dziękuję ci za wszystko. Powiedz im, że ze mną rozmawiałeś. Naprawdę nie chcę, żeby się dalej martwili. Napisz do mnie, gdy tylko będziesz wiedział, kiedy przylecisz. Kocham Was wszystkich."
Wysłałam wiadomość i dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że przez cały czas płakałam. Rękawem mojej bluzki ponownie starłam łzy i odwróciłam się szybko. Przestraszyłam się i to nawet bardzo, kiedy zobaczyłam za sobą postać Leo. jeśli on to przeczyt....
- Co się stało? - spytał zmartwiony, patrząc na łzy w moich oczach.
- Nic...
- Nie jestem ślepy, przecież widzę - uśmiechnął się smutno.
- Mój brat napisał do mnie wiadomość. Ale nie chcę o tym rozmawiać, Leo.
- Rozumiem. Ale skoro jest w Barcelonie to dlaczego...
- Dlaczego mój brat pisze do mnie, będąc w tym samym mieście? Mam dwóch barci i siostrę, Leo. I to był ten drugi.
- Ah... Wszystko ok?
- Tak, jasne, wracajmy do środka - powiedziałam.
Ale okazało się to być złym pomysłem. Gdy tylko z powrotem weszłam do salonu, wszystkie spojrzenia spoczęły na mnie. Sekundy później podbiegł do mnie spanikowany Neymar.
- Jeny, co się stało? - zapytał, stając naprzeciwko mnie i łapiąc mnie delikatnie za ramiona.
- Nic takiego, Neymar. Nie ważne - szepnęłam, aby tylko on usłyszał.
- Nie potrafisz kłamać. Mi możesz powiedzieć - zapewnił, a do moich oczu ponownie zaczęły napływać łzy. Znów zaczęłam płakać, więc wtuliłam się w Brazylijczyka. Nie chciałam, żeby inni to widzieli. Oczywiście Neymar nie powiedział niczego, czym mógłby mnie urazić. Po prostu zaczęłam się zastanawiać, czemu mój brat nie był taki jak on.
- Oj, nie płacz, skarbie - powiedział, a ja na ostatnie wypowiedziane przez niego słowo zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Neymar czując to wziął mnie za rękę i zaprowadził na górę, uprzednio szepcząc coś do Leo. Weszliśmy z Neymarem do jednego z pomieszczeń, którym okazał się pokój gościnny. Usiadłam na łóżku, Junior zrobił to samo, przytulając mnie do siebie.
- Dlaczego płaczesz? - spytał, próbując złapać ze mną kontakt wzrokowy, co zbytnio mu się nie udało.
- Po prostu... Odzyskałam coś co powinnam mieć zawsze przy sobie, ale nie cieszę się z tego, ponieważ mam świadomość, że nie mam czegoś, czego nigdy nie miałam. Rozumiesz?
- Rozumiem. To tak, jakbyś znalazła coś, co kiedyś zgubiłaś, ale jednak wolałabyś znaleźć coś, czego nigdy nie dane ci było dostać - westchnął.
- Dokładnie - szepnęłam, a Neymar otarł moje łzy. Zdziwił mnie ten ruch z jego strony, ale nie chciałam, żeby poczuł, że mi się to nie spodobało. Choć oczywiście tak nie było.
- Miałeś kiedyś tak, że nie zwracałeś na coś uwagi, a potem, gdy to zniknęło, nagle zapragnąłeś to mieć?
- Nie, chyba nie... - powiedział, a tym razem to ja westchnęłam. Nie zrozumie mnie.
- A miałeś kiedyś tak, że bardzo starałeś się, żeby ktoś zwrócił na ciebie uwagę, ale on przez naprawdę długi czas nie chciał cię w swoim życiu?
- Tak - powiedział cicho po chwili, przeczesując włosy palcami. - Ale skąd wzięłaś w ogóle te pytania?
- Wiesz, Neymar,... To jest jedno z najważniejszych wspomnień, jakie mam z okresu mieszkania w Brazylii. To, że chciałam, aby pewna osoba mnie zauważyła, ale ten ktoś mimo wszystko i tak miał wiele ważniejszych spraw niż ja. To było przykre. Przykre do tego stopnia, że znalazłam się w Londynie.
- Wow... - wyszeptał po chwili, a ja spojrzałam na niego pytającym wzrokiem. - Opowiadasz mi o swojej przeszłości...
- W sumie, to nie wiem, dlaczego w ogóle to robię... - powiedziałam, wyplątując się z jego obięć i chcąc wyjść z pokoju.
- Poczekaj, nie o to mi chodziło - zawołał za mną, próbując złapać mnie za rękę. To mu się nie udało, ale ja sama odwróciłam się w jego stronę. - Chodziło o to, że nie wiedziałem, że ufasz mi na tyle, żeby opowiedzieć mi coś związanego z twoją przeszłością...
- Po prostu... tego potrzebowałam - wyszeptałam, próbując ukryć fakt, że zaczynam mu po trochu ufać.
- Eh... rozumiem - powiedział, a atmosfera między nami zrobiła się napięta.
Wtedy on zaczął podchodzić w moją stronę, a ja z początku wystraszona cofnęłam się o dwa kroki. Wywołało to smutek w oczach Neymara. Myślałam, że chciał zrobić kompletnie co innego, podczas gdy on podszedł do mnie i ponownie przytulił do siebie. Wtuliłam policzek w jego klatkę, a on oparł brodę na mojej głowie.
Ah, Neymar... dlaczego musisz być... taki?
Krótki, ale myślę, że teraz właśnie takie będą rozdziały. I to nie tylko tutaj, ale na wszystkich moich blogach. Myślę, że krótsze, a częstsze rozdziały niż długie, a rzadkie...
Choć rozdział może krótki, to zawartych jest w nim wiele ważnych informacji odnośnie przeszłości i rodziny Nadii. Może jakieś typy, kim może być jej brat?
Dobranoc :*
Genialny :*
OdpowiedzUsuńA Neymar jest jaki ? ;'D
Czekam na nexta :)))
I zapraszam do siebie :*
Ja mój typ mam, ale nie będę się wyrywać. XD Czekam na następny, bo tym tylko wzbudziłaś moją ciekawość.:-*
OdpowiedzUsuńJak dla mnie rozdział ma idealną długość, i jestem bardziej za krótszymi, a częściej pojawiającymi się wpisami. ;)
OdpowiedzUsuńMyślę, że to dobrze iż dziewczyna zaczęła ufać Neymarowi, ale jeszcze lepiej, że brat się do niej odezwał. Rodzina w końcu jest najważniejsza.
Czekam na następny, i zapraszam do siebie na nowy rozdział (tak, w końcu się pojawił)! ;*
Dlczego mam wrazenie ze ta sosba ,ktora nie zwracala na nia kiedys w Brazyli uwagi byl wlasnie Neymar , a ta "ona" to jej siostra ? mam pewne podejrzenia co do jej przeszlosci :) Czekam na enxt :)
OdpowiedzUsuńPodzielisz się podejrzeniami?
UsuńNie wiem czy sa sluszne , moze sie myle. Ale wydaje mi sie ze ta "ona " to jej siostra byc moze spotykala sie z Neyem w Brazyli a on wogole nie zainteresowal sie w tedy Nadia , a ona tego nie wytrzymala i wyjechala ...juz sama nw poczekamy zobaczymy :)
UsuńWydaje się być całkiem logiczne :D
UsuńMam nadzieje ze szybko sie tego dowiem :) Czekam na next :)
Usuń