środa, 2 marca 2016

Rozdział 10.

- Leo... ja.., - nie wiedziałam co powiedzieć. Jak mogłam być tak głupia, żeby zostawić tam swój dowód? Dlaczego ja w ogóle ciągle nosiłam go przy sobie?!
Ale teraz nie było to najważniejsze. Leo już wiedział.
- Naprawdę Nadia, nie ufasz mi na tyle, żeby mi o tym powiedzieć? - wbrew wrażeniu jakie sprawiają te słowa, Leo wcale nie krzyczał. Był naprawdę spokojny.
- Leo... proszę... proszę cię... nie mów mu o niczym - w kącikach moich oczu zaczęły zbierać się łzy. Ale nie były one spowodowane całą rozmową. Chodziło przede wszystkim o to, że wyobraziłam sobie reakcję mojego brata na wieści kim jestem.
- Tylko dlatego mi nie powiedziałaś? Bo bałaś się, że od razu polecę mu o wszystkim powiedzieć? Naprawdę masz mnie za kogoś takiego?
- Proszę, zrozum mnie. Jeśli on się dowie... Skoro mam grać teraz w klubie i ułożyć sobie tu życie... Jeśli on się o tym dowie, znowu będę musiała wyjechać... Znowu wszystko się posypie... I ja znowu nie będę mogła się po tym pozbierać. Leo, proszę zrozum mnie. Nikt nie może się o tym dowiedzieć. A tym bardziej nie on - zaczęłam płakać. Ciepłe łzy spływały po moich policzkach, ponieważ aż tak bardzo bałam się, że ponowna relacja z moim bratem zniszczy mi życie. Nie chcę znowu uciekać. Nie chcę znowu płakać nocami, dlatego, że on nie uznaje mnie za siostrę.
- Nadia, posłuchaj - powiedział Leo, łapiąc mnie za ręce. - Jeśli tego nie chcesz, jeśli uważasz, że tak będzie lepiej, to ja to uszanuję. Jest moim przyjacielem i sądzę, że powinien znać prawdę, ale powiesz mu to sama, kiedy uznasz to za stosowne. Po prostu...  Nie traktuj go źle. Nie wiem co się wydarzyło pomiędzy wami, ale on się zmienił - zapewnił mnie. - Zaufaj mu. Na nowo.
Leo uśmiechnął się do mnie, a po chwili włączył silnik i odjechał z pod domu Alvesa.
- Ale... - już miałam powiedzieć, że przecież miałam wrócić do domu, ale przyjaciel jakby czytał mi w myślach.
- Nie sądzisz, że to by się niezbyt dobrze skończyło, gdyby Dani zobaczył cię w takim stanie? - i nie musiałam o nic więcej pytać.
Nie wiedziałam, gdzie Leo zmierza i tez on widocznie nie chciał mnie o tym powiadomić. Siedział cicho, skupiając się w stu procentach na drodze. Wiedziałam, że pewnie będzie dużo myślał o tej całej sytuacji, ale na pewno nie teraz. Leo był zbyt odpowiedzialny.
Ja za to nie przestawałam myśleć o tym, że byłam tak głupia, że sama się zdradziłam. A co by było, gdyby to on znalazł ten dowód? Byłabym skończona. Nie wiem jak bym się przed nim wytłumaczyła.
"Ale to nie był on, więc powinnaś się cieszyć!" - zawołał cichutki głosik w mojej głowie. Miał rację. Więc czemu nie byłam z tego faktu zadowolona? Dlatego, że jednak ktoś się dowiedział? Przecież najważniejsze, że nie on.
Leo prowadził samochód w kompletnie nieznanym mi kierunku. Nie znałam Barcelony, więc na dobrą sprawę prawie każdy kierunek byłby dla mnie nieznany.
Po jakimś dłuższym czasie zatrzymaliśmy się pod jakąś posiadłością po za granicami miasta. I wcale nie długo zajęło mi domyślenie się, że znajdujemy się pod domem Messiego. Nie rozumiałam, dlaczego przywiózł mnie akurat tutaj, jednak wolałam nie pytać.
Wysiedliśmy z samochodu i podreptałam za Leo do drzwi jego domu. Wiem, że był smutny. Chciał, żebym mu zaufała i powiedziała o tym sama od samego początku, ale tego nie otrzymał. Zawiódł się na mnie i ja o tym wiem.
Jednak kiedy tylko Messi wszedł do domu, jego nastrój diametralnie się zmienił. Na jego twarzy pojawił się ogromny uśmiech, gdy zobaczył swojego synka, biegnącego w jego stronę. Jego widok widocznie pomagał Leo zapominać o problemach. Przynajmniej na czas, kiedy był przy nim.
- Tata! - zawołał maluch, przytulając się do niego.
- Hey Thiago. Tęskniłeś? - zapytał.
- Taaak! - zawołał mały Thiago, co wywołało jeszcze szerszy uśmiech na twarzy jego taty.
Po chwili odstawił chłopca z powrotem na podłogę i podszedł do dziewczyny stojącej w przejściu z salonu. Była naprawdę piękna i na pewno była mamą małego Thiago.
- Antonella - zwrócił się do niej Lio.
- Nie miałeś czasami pojechać do Alvesa - zapytała Antonella, choć była widocznie zadowolona, że jej mąż wrócił do domu wcześniej.
- Miałem, ale plany nieco się zmieniły. Poznaj Nadię, to nowa piłkarka w klubie i przy okazji przyjaciółka moja i chłopaków - powiedział, zwracając uwagę żony na moją osobę. - Nadia, to Anto, moja żona i mama Thiago.
- Hey. Bardzo miło mi cię poznać - zwróciła się do mnie. Chciałam odezwać się pierwsza, ale nie wiedziałam co miałabym powiedzieć. Byłam lekko speszona całą sytuacją.
- Hey - odpowiedziałam.
Zapewne gdyby mój mąż przyszedł do domu z jakąś dziewczyną, od razu żądałabym od niego wyjaśnień. Jednak Antonella była dziwnie zadowolona z poznania mnie. Byłyśmy dość... różne. Anto musiała mieć ogromne zaufanie do męża.
- Leoś sporo mi o tobie opowiadał. Naprawdę gratuluję przyjęcia do klubu. Musisz być naprawdę dobra - pogratulowała mi, a ja wiedziałam, że moje policzki musiały się zaróżowić.
- Nie jestem nadzwyczajna. To wszystko dzięki Leo - powiedziałam.
- Oj już nie bądź taka skromna - puściła do mnie oczko.
- Anto, będziesz zła, jeśli pójdziemy na taras trochę porozmawiać? - zwrócił się do niej Leo, przerywając naszą rozmowę.
- Oczywiście, że nie! Jeśli będziecie czegoś potrzebować to razem z Thiago jesteśmy w salonie - zabrała chłopca i opuściła przedpokój, posyłając mi przyjazny uśmiech. Leo także się do mnie uśmiechnął i kiwnął głową, dając mi znać, żebym poszła za nim.
Znaleźliśmy się na tarasie i usiedliśmy przy stoliku na krzesłach ogrodowych. Nastała cisza, podczas której oboje patrzyliśmy na swoje ręce umiejscowione na blacie.
- Powiesz mi? - odezwał się Lio, po długiej, długiej ciszy.
- O czym? - wyszeptałam, nie podnosząc wzroku.
- O wszystkim. Uwierz, że naprawdę dużo czasu spędziłem na myśleniu o twojej przeszłości. Co się stało? Czemu jesteś tu, gdzie jesteś i dlaczego jesteś, jaka jesteś? Mówiłaś nam o jakichś urywkach ze swojej przeszłości, ale to nie łączy się w całość - wytłumaczył to ze swojego punktu widzenia. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że tak bardzo się mną przejmował. Owszem, wiedziałam, że interesował się tym, co wydarzyło się w moim życiu, ale nie sądziłam, że aż do tego stopnia.
- Nie mówiłam wam zbyt dużo właśnie po to, żeby nikt się nie domyślił. A szczególnie nie on -znów szeptałam. Nie mogłam zdobyć się na odwagę, aby mówić głośniej. Czułam się naprawdę winna.
- Nadia, zrozum, że staram się ci pomóc. Ale jeśli nie będę o wszystkim wiedział, to nie będę wiedział tez jak ci pomóc. Zaufaj mi.
Zaufaj mi. 
Zaufaj mi.
Zaufaj mi.
Te słowa odbijały się w mojej głowie jak nieznośne echo. Wpędzało mnie to w jeszcze większe poczucie winy.
- Leo, ja wiem, że ty bardzo chcesz mi pomóc. Ale mi już chyba się nie da. To jest trochę zbyt skomplikowane - uznałam.
- Ale pozwól mi to ocenić samemu. Ty jesteś moją przyjaciółką, a twój brat moim przyjacielem. I chciałbym, żeby wszystko się między wami wyjaśniło i żebyście byli szczęśliwi. Chcę tylko i wyłącznie tego. na niczym innym mi nie zależy. Nie chcę się wtrącać w nie swoje życie, ale znam jego i znam też trochę ciebie. Jeśli ktoś wam nie pomoże, to żadne z was nie spróbuje rozwiązać tego problemu - Leo położył swoje dłonie na moich. - Rozmawiałem o tym z Antonellą, Shakirą i chłopakami. Wszyscy zgodnie uznaliśmy, że chcemy ci pomóc, bo sama wiesz, że ciągła ucieczka od przeszłości nic ci nie da. Nawet on sam uznał, że powinnaś przestać udawać, że nie masz rodziny i po prostu porozmawiać z rodzicami czy właśnie z bratem. Pomijając fakt, że nie wie, że chodzi tu o niego samego. Chcesz wiedzieć co powiedział o twoim bracie, kiedy rozmawialiśmy? - próbował nawiązać ze mną kontakt wzrokowy, ale marnie mu to wyszło.
Odpowiedziałam mu skinieniem głowy.
- Powiedział, że nie rozumie twojej rodziny. Że nie wie, jak mogli nie kochać kogoś takiego, jak ty. Rozumiesz? Zależy mu w pewien sposób na tobie. Sam był bardzo przejęty za każdym razem, gdy płakałaś albo wspominałaś o swojej przeszłości. Nie wiem jaki był kiedyś, ale teraz jest na pewno inny. Znam go już dość długo i wiem, że nie skrzywdziłby muchy. Może on nie jest już taki jak wcześniej? - Leo usilnie próbował przemówić do mojego zdrowego rozsądku. I chyba nawet mu się udało.
Bo co jeśli ma rację? Jeśli naprawdę najlepszym wyjściem byłoby powiedzieć mojemu przyjacielowi o wszystkim i razem spróbować znaleźć najlepsze rozwiązanie? To wydaje się o wiele lepszym pomysłem niż dalsze ukrywanie wszystkiego przed wszystkimi. W końcu przecież kiedyś nadejdzie ten dzień, kiedy ktoś nawet z zewnątrz zacznie interesować się moją osobą, przeszłością i rodziną. I co wtedy powiem? A on też nigdy nie był głupi. Nie będzie żył w nieskończoność w nieświadomości. Kiedyś w końcu sam się wszystkiego domyśli. A wtedy, tak samo jak Leo, będzie zły lub zawiedziony, że mu o tym nie powiedziałam.
Nadal czuję wobec niego pewnego rodzaju złość z racji tego, że mnie nie poznał, że nie zna swojej własnej siostry na tyle, żeby móc ją rozpoznać. Ale ta złość, to rozgoryczenie mijało z każdą minutą, kiedy o nim myślałam i gdy z nim przebywałam. Zaczynam w pewnym sensie rozumieć jak szalone jest jego życie i wiem, że nie ma czasu myśleć o swojej "zaginionej" siostrze, której nigdy nie kochał. Ale też wiem teraz, że pomimo wszystko teraz mu na mnie zależy. Więc jego niezainteresowanie mną w czasach dzieciństwa nie wynikało z tego jaka byłam. Musiało chodzić o coś innego, choć nie wiem o co. Ale wiem, że chcę się tego dowiedzieć.
A jedyną drogą, aby ruszyć naprzód i czegoś się dowiedzieć, jest przestanie unikania tematu mojej przeszłości. Muszę w końcu wyrzucić to z siebie i skorzystać z pomocy kogoś z obiektywnym spojrzeniem na całą sytuację. I mimo, że Leo jest moim przyjacielem, to wiem i czuję, że jest najodpowiedniejszą osobą, żeby mi pomóc.  
- Opowiem ci o wszystkim - wyszeptałam.


Hey :D Coraz bardziej zbliżamy się do momentu, w którym cała prawda wyjdzie na jaw. Na pewno w kolejnym rozdziale poznacie całą, pełną historię Nadii i jej brata. Przy okazji Nadia opowie o swoich relacjach z pozostałą dwójką rodzeństwa i rodzicami :D
Więc mam nadzieję, że rozdział, mimo, że krótki, to komuś się podobał i ktoś czeka na kolejny :D
Dobranoc :*


5 komentarzy:

  1. Świetny rozdział i czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Pobudzasz mój apetyt! :p Czekam na wyjaśnienie całej historii ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam , czekam na next :) chce juz wiedziec kto jest jej bratem chociaz mam swoje podejrzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny i chyba mam podejrzenia kto jest jej bratem :D:D
    No,ale nadal czekam na następny i zapraszam do mnie ----> http://neymarovaa.blogspot.com/2016/03/oczami-blanci-obudziam-sie-okoo-12-co.html

    OdpowiedzUsuń