niedziela, 15 maja 2016

Rozdział 16.

Gdy tylko otwieram oczy, mam w głowie obraz mnie i Neymara całujących się na jego tarasie. Przypomniała mi się cała wczorajsza impreza. Aż się wzdrygnęłam.
Momentalnie podniosłam się z łóżka. Myśli o wczorajszej nocy nie pozwalały mi siedzieć spokojnie w jednym miejscu. Chodząc po pokoju wzdłuż i wszerz, w kółko przeczesywałam włosy palcami i pytałam się w myślach, jak mogłam być taka głupia, żeby to zrobić.
Dopiero po kilkunastu minutach ochłonęłam na tyle, żeby móc racjonalnie myśleć. Wtedy przypomniałam sobie dopiero o tym, że za godzinę mam trening, dlatego poszłam do łazienki. Myślałam, że będzie tragicznie, ale jednak zapomniałam kompletnie, że nie wczoraj nie płakałam. A do tej pory czułam się, jakbym przepłakała całą noc. Byłam całkowicie wykończona, mimo że przespałam ostatnie pięć godzin.
Myśli o wczorajszej "katastrofie", jaką była ta noc mnie nie opuściły, ale przygotowałam się do treningu. Zaraz potem wzięłam swoją torbę i zeszłam na dół. Miałam ogromną nadzieję, że nie spotkam tam Daniela. Ale ostatnio wszystko źle, więc dlaczego tym razem miałoby być dobrze? Oczywiście musiało być inaczej niż chciałam. Choć to chyba nie do końca odpowiednie słowa, jak na tę sytuację. To była wręcz tragedia, bo na dole spotkałam nie tylko Alvesa, ale też Neymara. Kompletna katastrofa.
- Hey - powiedział Dani, podczas, gdy ja chciałam niepostrzeżenie wymknąć się z domu. Ale oczywiście to nie mogło się udać, bo przecież musiał mnie zauważyć...
- Cześć - powiedziałam niepewnym głosem, zaprzestając swojego planu ucieczki, który teraz nie miał już najmniejszego sensu.
Zauważyłam, że Neymar mi się przygląda. Nie mogłam znieść jego wzroku na sobie, ale nie mogłam nic z tym zrobić, więc po prostu unikałam patrzenia na niego.
- Wszystko okey? - zapytał Alves, także mi się przyglądając i marszcząc przy tym brwi.
- Tak - odpowiedziałam niemal natychmiastowo, posyłając w ich stronę sztuczny uśmiech.
- Jesteś strasznie blada - zauważył. - Na pewno nic się nie stało?
- Jest w porządku. Po prostu się nie wyspałam.
- No nie wiem - skrzywił się Dani. - Może jednak mimo wszystko odwiozę cię na trening?
Nawet nie zdążyłam mu odpowiedzieć, gdy odezwał się Neymar:
- Ja to zrobię - moje serce wręcz zamarło. Nie, proszę, tylko nie to!
- Nie ma potrzeby - powiedziałam. - Przejdę się.
- I tak muszę jechać do klubu, więc mogę cię ze sobą zabrać - Neymar nie dał się przekonać. Wstał i pożegnał się z Danim i ponownie przeniósł swój wzrok na mnie.
Poddałam się i nie zamierzałam już się z nimi kłócić. Zdawałam sobie sprawę z tego, że w końcu i tak by wygrali.
Wyszłam bez słowa z domu, a za mną podążał Neymar. Zatrzymałam się dopiero przed jego samochodem, gdy czekałam aż go wreszcie otworzy. Następnie wsiadłam do środka, a gdy odjechaliśmy sprzed domu, wpatrywałam się jedynie smutno w szybę, po której nagle zaczęły spływać kropelki wody. Zaczęło padać.
- Czemu jesteś dziś taka cicha? - zapytał znienacka Neymar.
- Mówiłam już, że się nie wyspałam.
- Dani może i w to uwierzył - mruknął, ale nie wracał już do tematu.
Niecałe dwadzieścia minut zajęło nam dotarcie pod klub. Cicho podziękowałam i wysiadłam z samochodu. Neymar wydawał się w tamtym momencie trochę zbity z tropu i poszedł w moje ślady dopiero po dłuższej chwili.
- O której kończysz trening? - zapytał, gdy dołączył do mnie w drodze do budynku Barcy.
- Za dwie godziny - powiedziałam od niechcenia.
- Załatwianie spraw w klubie trochę mi zajmie, a potem jeszcze jadę do Daniego, więc jeśli chcesz możesz ze mną wrócić - zaproponował. Wcale nie miałam ochoty na przyjmowanie tej propozycji, ale wiedziałam, że jeśli mu odmówię, to i tak postawi na swoim, więc postanowiłam zaoszczędzić sobie kłócenia się z nim.
- Okey - mruknęłam i skręciłam w jeden z korytarzy, rozstając się z Neymarem.
Poszłam prosto do szatni. Większość z dziewczyn już tam była. Przebrałam się i razem z nimi wyszłam na boisko.
Trener podsumował wczorajszy mecz, a potem zaczęłyśmy rozgrzewkę. I właśnie wtedy zaczepiła mnie Danielle.
- Widziałam cię dzisiaj z Neymarem - powiedziała z uśmiechem.
- Sugerujesz coś? - zaśmiałam się. Humor wyraźnie mi się poprawił.
- Wiesz, przyjaźnisz się z tyloma piłkarzami... Może coś w końcu z tego będzie - ponownie się zaśmiałam na te słowa, choć tym razem trochę nerwowo. Danielle niechcący przypomniała mi o tym, o czym chciałam zapomnieć.
- Niestety, tylko się przyjaźnimy - powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- A słyszałam, że twoi przyjaciele z Londynu mają cię odwiedzić.
- Skąd wiesz? - zapytałam zdziwiona, przy okazji przypominając sobie, że już niedługo mam się z nimi spotkać.
- Wszędzie jest głośno o meczu naszych chłopaków z Chelsea, a my tutaj wszystkie wiemy, że przyjaźniłaś się z tamtejszymi piłkarzami.
- Tak, już nie mogę się doczekać, kiedy w końcu się z nimi spotkam. Oscar i Fabregas byli moimi najlepszymi przyjaciółmi w Londynie.
Biegałyśmy przez kolejnych dziesięć minut, a ja opowiadałam Danielle o mojej znajomości z piłkarzami w Anglii. Szybko zapomniałam o zmartwieniach, gdy zaczęłam mówić o Cescu i Emboabie.
Po udanej rozgrzewce zaczęłyśmy właściwy trening. Nic co wychodziłoby poza naszą treningową rutynę.
Po dwóch godzinach byłam wykończona. To był chyba najcięższy trening, jaki miałam odkąd przyjechałam do Barcelony. Gdy wróciłyśmy do szatni, po prostu położyłam się na ławce i tak leżałam. Wszystkie byłyśmy bardzo zmęczone, a Laura chyba najbardziej, bo nawet nie miała siły, żeby jak zwykle zacząć się ze mną kłócić. I to chyba dobrze, bo już nawet psychicznie nie miałam siły na jakiekolwiek kłótnie.
Dopiero po jakichś piętnastu minutach zmusiłam się do tego, żeby się podnieść, wziąć prysznic, a następnie przebrać. Nie miałam na nic siły.
W szatni zostałam jeszcze tylko ja i inne trzy dziewczyny. Nie spieszyłam się za bardzo. Przecież miałam czas. Znaczy, miałam, dopóki nie przypomniałam sobie, że miałam wracać z Neymarem. Gdy sobie o tym przypomniałam, rzuciłam się do moich rzeczy, żeby wyjść z szatni jak najszybciej. Spakowałam wszystko, zapięłam torbę i żegnając się z dziewczynami wybiegłam na korytarz.
Z tego pośpiechu po drodze o mało się nie przewróciłam, a do tego udało mi się nawet zgubić w korytarzach, które już bardzo dobrze znałam. Cała ja.
Gdy znalazłam się wreszcie na parkingu, ale nie zauważyłam nigdzie Neymara, a jedynie jego samochód. Podeszłam bliżej, myśląc, że może siedzi w środku, ale tam też go nie było.
Rozejrzałam się jeszcze raz i dopiero wtedy zauważyłam Brazylijczyka idącego w moją stronę z budynku FC Barcelony. To ja tutaj mało się nie zabiłam w drodze na parking, a potem martwiłam gdzie on jest, a on sobie tam siedział?!
- Przepraszam, że musiałaś czekać, ale załatwianie wszystkiego zajęło mi trochę dłużej niż myślałem - powiedział, gdy tylko znalazł się wystarczająco blisko mnie.
- Nie ma sprawy. Możemy już jechać? Jestem wykończona - powiedziałam.
- Jasne - odrzekł Neymar i oboje podeszliśmy do samochodem z zamiarem by wsiąść do środka. Ale na zamiarach się skończyło.
Akurat mieliśmy otwierać drzwi, gdy na parking dość głośno wjechał jakiś samochód. Oboje odwróciliśmy się w tamtym kierunku i ze zdziwieniem obserwowaliśmy jak przejeżdża przez parking i zatrzymuje się zaraz obok nas. O co chodzi?
Nasze zdziwienie nie minęło nadal, gdy z tego samochodu wysiadł Leo.
- Siema stary - przywitał go Neymar. - Co tu robisz?
- Muszę pogadać z Nadią - odpowiedział, spoglądając na mnie dość nieprzychylnym wzrokiem. Mam się zacząć bać?
- Okey - wzruszył ramionami Neymar - Nadia, poczekam na ciebie w samochodzie - zwrócił się do mnie.
- Neymar, nie czekaj. To trochę nam zajmie. Odwiozę potem Nadię do domu - zaprotestował Leo. Tak, zdecydowanie powinnam zacząć się bać!
Neymar pożegnał się i zabrał moje rzeczy, obiecując, że zostawi je w domu Daniego. Chwilę później odjechał, a ja zostałam sama z Leo.
- Toooo.... - zaczęłam. Zdawałam sobie sprawę z tego, o czym Messi chciał ze mną porozmawiać, ale jakoś nie bardzo mi się do tego śpieszyło. Wolałabym pominąć ten temat i zostawić go w spokoju.
- Wsiadaj - powiedział oschłym głosem. Tego w sumie mogłam się spodziewać.
Nie miałam odwagi protestować, więc posłusznie wykonałam jego polecenie. Po chwili uruchomił silnik i po momencie nie znajdowaliśmy się już na parkingu, a na ulicach Barcelony. Nie miałam 52pojęcia gdzie Leo zmierza, ale nie miałam odwagi go, o to zapytać.
Dojazd zajął nam jakieś piętnaście, może dwadzieścia minut.  Znajdowaliśmy się gdzieś poza Barceloną, na jakiejś polanie. Gdy wysiadłam z samochodu i rozejrzałam się, dookoła widziałam tylko drogę i lasy. Nic więcej. Akurat Leo znalazł sobie miejsce na rozmowę.
Odwróciłam się w stronę Messiego, ale nie znalazłam go tam gdzie myślałam. Zauważyłam go kawałek dalej, siedzącego na trawie. Wiedziałam, że był dość zdenerwowany i nie do końca wiedziałam, jak mam się zachować, bo mało kiedy można było zastać Leo w takim stanie.
Ale jednak postanowiłam zaryzykować i do niego pójść. W końcu kiedyś trzeba.
Chwilę później usiadłam obok niego. Przez moment panowała kompletna cisza, a potem Lio wypowiedział słowa, których ja tak przeraźliwie się bałam:
- Nadia, jak mogłaś całować się ze swoim bratem?!


Tajemnica rozwiązana? :D
Też Was kocham :*
Neyforever :*

6 komentarzy:

  1. Nie no dlaczego mi to zrobiłaś ??? On nie miał być jej bratem...czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz wczoraj dodałam komentarz , ale dzisiaj na spokojnie to sobie jeszcze raz przeczytałam i uważam ,że jej bratem wcale nie musi być Ney. Przecież nie wiemy co się działo na imprezie i mogła cołować się jeszcze z kimś. dlaczego rano
      to Alvesa nie chciała spotkać a nie Neya ??? Po za tym pod rozdziałem nie napisałaś ,że tajemnica rozwiązana tylko zapytałaś.Twoje opowiadanie jest pełne zwrotów akcji i to jest w nim najlepsze !!! :) :) :) czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy !!!


      NY

      Usuń
  2. O MÓJ BOŻE!!!! Jak mogłaś?! :o Nie no, w gruncie rzeczy coś tak przeczuwałam, że to Ney może być bratem Nadii... Ale tym pocałunkiem wszystko zagmatwałaś! Cholera. Domagam się szybkiej kontynuacji, bo ciekawość mnie zżera od środka. Kooooooocham <3

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG, co tu się zadziało.. Miałam drobne opóźnienie w czytaniu (dobra wielkie) nadrabiam wszystko i szoooook! Szczęka opadła mi i nie wiem co mam myśleć.. Ney jest bratem Nadii? Ale pokręcona sytuacja, szalona dziewczyna i już czekam na reakcję Neymara w tej sprawie o.O
    No nic oczekuje szybkiej kontynuacji! ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie! Proszę! To nie może być prawda!

    OdpowiedzUsuń